Przestań liczyć na łut szczęścia

Przeczytałam ostatnio, że Peter Dinklage, nie znosi słowa "szczęście". I choć przyznaje w wywiadach, że były w jego życiu mom...

Przeczytałam ostatnio, że Peter Dinklage, nie znosi słowa "szczęście". I choć przyznaje w wywiadach, że były w jego życiu momenty, które można nazwać szczęśliwymi splotami okoliczności, to samo stwierdzenie, że miał w życiu szczęście, dzięki któremu gra w świetnym serialu, umniejsza wysiłek jaki włożył w to, aby znaleźć się tam gdzie jest.
Nawet więcej niż umniejsza. Całkowicie go likwiduje.
Czytając ten artykuł naszła mnie myśl, że ludzie, rzadko przyznają, że doszli do czegoś ciężką pracą. Zawsze słyszy się, że miałam szczęście spotkać na swojej drodze Jana Kowalskiego, który mnie pokierował, albo Szczęśliwy traf sprawił, że znalazłem się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie.
Na pewno to tylko przypadek i szczęśliwy traf? A może jednak ciężka praca i wytrwałość zaprowadziły Cię w te miejsca i do tych osób, które umożliwiły Ci rozwinięcie skrzydeł?


Jak zapracować na sukces
Wiem, że Peter był tylko we wstępie, ale nie mogłam się powstrzymać, żeby nie udekorować wpisu zdjęciami z nim. Jest to kadr z filmu "A case of you"

 Wolę słyszeć, że był pot, krew i łzy

Zanim posypiecie przykładami, najpewniej jakiś modelek, które zostały odkryte na ulicy podczas kupowania bułek w spożywczaku, albo bogatych dzieciaków - to są jednostki. Tak rzadkie, że liczone jako błąd statystyczny. Cała reszta ludzkości musi dojść do czegoś tylko ciężką pracą. I dopiero wtedy, gdy już się napracujemy, wywrócimy kilka razy, ktoś stanie na naszej drodze, pomoże nam wstać i osiągnąć cele. Ale tylko wtedy, gdy pokażemy swój potencjał.
Więc dlaczego próbujemy wmawiać wszystkim, że to nie nasza praca, a zrządzenie losu? Dlaczego nie mówimy o wstawaniu codziennie o 6 rano, o pracy po 12 godzin, o odwołanych randkach, przegapionych filmach, nieprzeczytanych książkach. Dlaczego pozwalamy wierzyć innym, że sukces sam do nas przyszedł?
Ja chcę usłyszeć o tych nieprzespanych nocach. Bo Twoje nieprzespane noce, to motywacja dla mnie. Na poszukiwanie swojej drogi do sukcesu. Na zdwajanie wysiłku. Ba, na jego potrojenie. Bo skoro Twoja ciężka praca, zaprowadziła Cię tam gdzie chciałeś być, to mi też się uda. Może za rok, może za dwa, a może za pięć.
Bo mi nic nie daje usłyszenie o tym, że to szczęśliwy traf. Jeżeli wszystko miałoby od niego zależeć, to w takim razie po co się starać?
 
Ciężka praca
A tutaj w "A little bit of Heaven"

Nie wmawiaj mi więc, że to tylko kwestia szczęścia

Bo wiem, że to gdzie jesteś, jest wynikiem Twojej ciężkiej pracy. Upartości w dążeniu do celu. Nawet, gdy nie do końca wiesz, jak ten cel ma wyglądać. Niektórzy znają go już od urodzenia. Inni poznali w wieku nastoletnim. Ja ciągle go szukam, ale wiem już, gdzie z pewnością nie chcę się znaleźć. Ale to nic. Mam całe życie przed sobą.
Ty też masz całe życie przed sobą. I przestań liczyć na szczęście. Sam stwarzaj sobie możliwości.

Zdjęcia pożyczyłam stąd, stamtąd oraz stąd.



Przeczytaj też:

Disqus bywa marudny, szczególnie na Operze i Mozilli, więc jeżeli się nie załadował, ani nawet nie pokazał, spróbuj odświeżyć stronę. Powinno zadziałać.

0 komentarze