Nie zabiję jej

Dotarcie na rozdroże nie zajęło dużo czasu. Mogło by się wydawać, że wieloletnia wędrówka będzie trwała i trwała, że nigdy nie przejdzie moment wyboru. Że można go w nieskończoność oddalać pozwalając Rzeczywistości przyglądać się biernie. Ale czas płynie nieubłaganie, a Rzeczywistość jest cierpliwa. Czeka, wie, że nadejdzie jej moment. Wybrukowana oczekiwaniami, momentami do odhaczenia, punktami, które jakoś wszyscy odruchowo zaliczają. Bez większych refleksji.
Jedna droga, udeptana już przez wielu. Szeroka, wygodna, przewidywalna. Uosabia wszystko to, czym powinniśmy być. Więc dlaczego tak ciężko na nią wejść? Dlaczego wzrok ciągle ucieka ku tej drugiej?
Małej, ledwo widocznej wśród chwastów. Gdzie panią jest Nadzieja, a wiarą Natchnienie? Kręci się ku nieznanych horyzontom, kończy w nieprzewidywalnych miejscach. Przepaści wiodącej do utracenia. Górze, skąd widać cały świat. Dlaczego serce rwie się właśnie tam, gdzie wszystko zdaje się mówić -  źle skończysz?
Rozglądam się dookoła. Ale nie robię żadnego kroku na przód. Nie chcę odrzucać małej mnie, nie chce zapominać o dziecku w środku, nie chcę by Rzeczywistość obdarła mnie z tego co mam najcenniejsze. Nie chcę uznać, że mój świat to praca i dom. Nie chcę przestawać tworzyć. Marzyć o rzeczach szalonych i nieosiągalnych. Nie chcę zabijać tej Głupiej Idealistki, która ciągle we mnie nie umarła. Nie chcę sprowadzać codziennych rozmów do tego, jak ciężko dziś się żyje.
Nie chcę, by ktoś mi mówił, z kim mam się zadawać, czego uczyć i ile zarabiać. Nie chcę, by ktoś decydował o mojej wadze, kolorze włosów, i temu, że mam jeść marchewki zamiast hamburgerów. Co czytać, kogo kochać.
Chcę oddychać pełną piersią. Chcę się znaleźć na szczycie. Chcę stanąć nad przepaścią. Kochać głupią i nierozsądną miłością.
Chcę żyć tak, jak przyjdzie mi ochota.
Może nie znam życia. Ale jeżeli ono wygląda, tak jak wszyscy go opisują, to nazwijcie mnie tchórzem i kretynką, ale w takim razie nie chce go poznawać. Nie podam mu ręki, nawet się nie przedstawię. Nie zgodzę się na jego cholerne warunki. Niech mnie rzuca na kolana. Niech mnie kopie i po mnie depcze. Ale i tak jej nie zabiję. Nie zabiję mojej Głupiej Idealistki. Nie przyjmę jego warunków.
Nie pozwolę zgasić Niespokojnego Ognia każącego od Życia oczekiwać czegoś więcej.
Zdjęcia autorstwa mojego utalentowanego taty. Na obu ja sprzed kilku ładnych lat.


Prześlij komentarz

0 Komentarze