Jaki był rok 2017?

by - niedziela, grudnia 31, 2017


Minione 12 miesięcy było pełne nowych wyzwań, małych sukcesów i odkładania w nieskończoność rzeczy, na których mi zależy. Nadszedł coroczny czas podsumowywania i tworzenia kolejnych planów.

Rok 2017 był ciekawy i nie mogłaby go nazwać nieudanym. Jeżeli coś go charakteryzuje, to był to zdecydowanie rok pierwszych razów.

Poniższa kolejność nie jest chronologiczna.

1.  Przeczytałam 13 książek - co może nie jest wynikiem imponującym, ale jestem zadowolona, że wyszła mi tak naprawdę jedna książka miesięcznie (z kilkoma dodatkowymi stronami).

W przyszłym roku stawiam na identyczne minimum.

Naprawdę nie czytałam w tym roku tylko Sandersona! Chyba... A na Goodreads znajdziecie mnie o tutaj.
2. Obejrzałam bardzo dużo stand-upów, ale jak to ja, nie prowadziłam żadnych szczególnych list i statystyk. Inaczej, nie prowadziłam żadnych. Większości nie kliknęłam nawet oceny na Netflixie, przez co mam dylemat, co już widziałam, a co nie. Postuluję za wprowadzeniem jakiegoś znaczka: to już widziałeś.

3. Serialem jaki w tym roku całkowicie rozłożył mnie na łopatki był Mind Hunter (razem z książką). Kocham, uwielbiam, padam do nóżek. Z kolei produkcją, która totalnie mnie nie wciągnęła było Stranger Things, za które w końcu się zabrałam. Wisi mi przerwane na liście do dalszego oglądania, ale jakoś wątpię, że wrócę.


4. Obejrzałam w tym roku tak mało filmów, że nawet nie bardzo umiem je wymienić. Żeby w przyszłym roku się poprawić, mam w planach cykl filmowy, który wywodzi się prosto, z bardzo spontanicznego:

5. Cyklu filmów świątecznych, który zadziwiająco bawił mnie przy tworzeniu. Wymyśliłam go, by wyrwać się z długiej przerwy w pisaniu - bo gdy tylko taka się pojawi, powrót jest bolesny i trudny. Cykl uważam za spory sukces, bo dawno nie było na Bałaganie czegoś, co wymagało ode mnie tak wytężonej pracy i planowania.

6. Miałam przyjemność opowiadać o popkulturze na SerialConie - jako uczestniczka dwóch paneli dyskusyjnych: teen drama oraz o przyszłości fantastyki. Uwielbiam SerialCon i niezmiernie się cieszę, że od początku jego istnienia jest on stałym punktem mojego rocznego harmonogramu. Doskonale się na nim bawię, niezależnie od tego, czy siedzę na widowni, czy mam możliwość pogadać do mikrofonu. A jego połączenie z festiwalem filmowym dało mu unikalny i cudowny charakter: pomiędzy trochę naukowym podejściem, a taką wielką fanowską radością, że oto zebraliśmy się tutaj pogadać o serialach.


7. Po raz pierwszy wyruszyłam sama w Polskę. Co może brzmi zabawnie, ale jeszcze nigdy sama nie planowałam wszystkiego od początku do końca, a już szczególnie nie jechałam nigdzie, bez ludzi których znam. Tymczasem w tym roku na własną łapkę odwiedziłam zarówno Poznań, jak i Gdynię. A celem mojej podróży były dwie konferencje blogerskie: Blog Conference Poznań oraz See Blogers. Nigdy wcześniej nie byłam na tak dużych blogerskich spotkaniach i z pewnością w 2018 będę próbowała znaleźć się tam raz jeszcze.


8. Spotkałam swojego ukochanego pisarza, Brandona Sandersona, i to w dodatku dokładnie w dniu moich 27 urodzin. Lepszego prezentu dostać nie mogłam. I okazało się, że jest nie tylko świetnym pisarzem, ale i przemiłym człowiekiem.

9. Byłam także na swoim pierwszym naprawdę dużym koncercie, osoby którą uwielbiam i podziwiam: Lindsey Stirling. I okazał się on dokładnie tak cudowny i magiczny, jak myślałam, że będzie.

10. Założyłam Netflixa i odkryłam, że do szczęścia nie potrzebuję niczego więcej. A ostatnio tata zapytał, czy nie rozszerzyłabym konta na dwa monitory, bo szukają z mamą nowych filmów. I tak, on przeciwnik seriali wszelakich i niezgadzający się na żadne serialowe polecenie, właśnie kończy oglądać 4 sezon Wikingów.

11. Ścięłam grzywkę, trochę ponosiłam i teraz z powrotem się jej pozbywam.

12. Kupiłam też swoją pierwszą czerwoną szminkę. I odkryłam cienie, które w końcu trzymają się bardzo długo.

13. Po bardzo długiej przerwie, spędziłam kilka dni w Bieszczadach.


14. W środku nocy zdobyłam szczyt Babiej Góry, by zobaczyć wschód słońca, który całkowicie zakryła jedna, wielka chmura.

15. Po raz pierwszy wybrałam się do SPA, na masaże, sauny, baseny i całą przyjemną resztę. Cudowne trzy dni z najlepszą przyjaciółką, sprawiło, że dawno tak nie wypoczęłam i się tak nie wybawiłam. Odkryłam też, że godzinny masaż wydaje się trwać jakieś 5 minut.

16. Dowiedziałam się, że czasem wystarczy na głos powiedzieć, co chciałoby się robić, a nagle dostaje się wszystko co jest do tego potrzebne i jeszcze przed chwilą było nieosiągalne.

17. Po raz pierwszy z racji tego, że bloguję, dostałam wejściówkę do kina.

18. Zaczęłam się uczyć Norweskiego, zgodnie z założeniem sprzed kilku lat, które było o tyle bezsensowne, że nawet nie wiedziałam jak ten język brzmi. I odkryłam, że bardzo mi się podoba. Tylko jednak nie bardzo dam radę nauczyć się go sama. I szukam sposobu, jak nie zbankrutować na zajęcia, bo gdy porównałam ceny, to języka angielskiego uczą w prywatnych szkołach praktycznie za darmo.

Najpopularniejsze zdjęcia na Instagramie w 2017 roku
Jak widzicie, nic szczególnie spektakularnego. Z drugiej strony, masa miłych rzeczy, które pozwalają spojrzeć na minione 12 miesięcy łaskawszym okiem.

Wszystkiego dobrego w nowym roku. Życzę Wam, by był to rok, który będziecie wspominać z uśmiechem.

You May Also Like

0 komentarze