4 rzeczy, których nie rozumiem w zachowaniach ludzi

by - poniedziałek, marca 30, 2015

Jest kilka zachowań ludzkich, których za nic nie rozumiem. A że są według mnie bardzo głupie, to też szczególnie nie staram się ich pojąć.

Lubią tłok w komunikacji miejskiej

Znacie to? Ledwo wsiadacie do tramwaju i modlicie się, żeby udało się stanąć obok osoby, która nie będzie dyszała Wam w kark, albo kładła się na Was na każdym zakręcie. Po czym rozglądacie się dookoła i okazuje się, że ten nienormalny ścisk panuje tylko przy drzwiach, dalej jest pusto. Ostatnio w takim tramwaju znalazłam bez problemu miejsce siedzące, ale ścisk przy drzwiach był taki, że ledwo do niego wsiadłam. Poważnie, co jest z Wami ludzie, nie tak? Ja rozumiem, jak ktoś jedzie jeden/dwa przystanki, ale cała reszta? Jest to dziwny rodzaj społecznego masochizmu, którego nie pojmuję.

Streszczają swoje życie obcym osobom

Ostatnio słyszałam, jak starszy pan pytał o drogę do lekarza. Nie dosłyszałam jakiego, ale osoba, którą zapytał, szybko mnie uświadomiła. Chodziło o dentystę. Z tym, że ten biedny pan nie tylko dowiedział się, jak tam trafić, ale także tego, że ta pani o tym wie, bo od pewnego czasu postanowiła jeździć sama komunikacją, a nie prosić męża o pomoc. W końcu trzeba poznawać Kraków. A zawsze to też dodatkowy ruch, bo z jej nogą to wskazane. I orientację w terenie się ćwiczy.
Ten pan chciał prostą informację. A dostał historię życia obcej kobiety. I to nie jest tylko domena starszych osób, które może rzeczywiście nie mają z kim pogadać. Ale też z zaskoczeniem zauważam, że wielu młodych tak robi. Po co? Nie znam Cię, nie chcę wiedzieć, który ząb i kiedy Ci wyrywano. Chcę poznać drogę do dentysty. Bez Twojej karty chorobowej.

Nie mają szacunku do sprzedawców

Jak wiecie, miałam przyjemność pracować w sklepie i jestem na to szczególnie wyczulona. Zastanawiałam się, co dać w tym punkcie, czego nie byłoby już w moim poście o szacunku dla sprzedawców, ale życie samo napisało scenariusz i miałam okazję zobaczyć dziś zupełnie nowy przejaw chamstwa.
Pani na kasie kasowała towary. Może miała zły dzień, była zmęczona, nie wiem, stała do mnie tyłem. Ale robiła to bez słowa. Ani nie miłego, ani miłego, ot tysięczny klient, którego trzeba obsłużyć. Klientka, stojąca w kolejce za obsługiwanym właśnie mężczyzną, zadała jakieś pytanie. Kasjerka nie zdążyła odpowiedzieć, bo gość, którego właśnie kasowała, zaczął nawijać:
- Tej Pani proszę nie zagadywać i nie pytać o nic, bo ewidentnie ma zły humor. Jakaś taka nie zadowolona jest. No naprawdę, niech pani nawet nie próbuje zadawać jej pytania.
I tak przez jakąś minutę w kółko, uśmiechnięty i uradowany. Jako, że byłam przy innej kasie, nie widziałam miny kasjerki, bo stała do mnie tyłem (jak kupujecie coś w Kauflandzie, to wiecie o czym mówię) i doszłam do wniosku, że to musi być znajomy kasjerki. Przecież nikt inny by się tak bezczelnie nie zachowywał. Klientka, która o coś spytała, patrzyła na gościa w szoku, ale też wyszła z tego założenia. Skąd wiem? Bo, gdy poszedł, kasjerka odwróciła się do swojej koleżanki (która mnie obsługiwała) i powiedziała:
- Jeszcze trochę by pogadał, a coś bym mu powiedziała.
Jakie było zdziwienie klientki, która zapytała:
- To nie był pani znajomy?
Nie, nie był. Gość ewidentnie miał dziś ochotę kogoś poniżyć. Teraz piszę to i strasznie żałuję, że zamiast się zastanawiać, czy oni się znają, czy nie, nie powiedziałam mu, żeby się zamknął.
Następnym razem zastanawiać się nie będę. Bo, że następny raz się trafi, jestem pewna.

Zaglądają innym do kieszeni

Może obiło się Wam o uszy, ale wczoraj blogerki modowe odpowiedziały ile biorą za kampanie reklamowe itd. I rozpętała się enta burza, bo kto to widział, takie pieniądze, jakimś głupim dziewczynom. Oczywiście natychmiast pojawiły się komentarze: "to ja rzucam pracę i będę blogować, hehehe". No to rzucaj, zobacz, że to nie takie proste i wracaj na etat.
Są ludzie, którzy potrafią zrobić ogromne pieniądze na wszystkim i te dziewczyny do nich należą. Robią to uczciwie, nie kradną, płacą podatki, więc albo weź z nich przykład, ale wracaj za biurko do korpo, ale przestań marudzić. Kochamy zaglądać innym do kieszeni i wytykać ich zarobki. Ale jak można wytykać komuś, że jest bogaty? Jest bogaty, bo ma smykałkę do interesów. Dlaczego tak popularne nie jest naśmiewanie się z biednych, że są nieporadni i nie potrafią zarabiać pieniędzy?
Ktoś kiedyś powiedział, że praca jest tyle warta, ile ktoś chce za nią zapłacić.

Co myślicie o tego typu zachowaniach?
Jakich zachowań sami u innych nie rozumienie? Co przyprawia Was o face-palm, a co złości?


You May Also Like

0 komentarze