Do zobaczenia, Sir Terry!

Od wczoraj towarzyszy mi uczucie utraty dobrego przyjaciela. Choć nigdy nie mieliśmy okazji się spotkać, to wiem, że znaliśmy się całkiem...

Od wczoraj towarzyszy mi uczucie utraty dobrego przyjaciela. Choć nigdy nie mieliśmy okazji się spotkać, to wiem, że znaliśmy się całkiem dobrze.
Poznaliśmy się ponad dziesięć lat temu, gdy chrzestny pożyczył mi do przeczytania Blask Fantastyczny. Pokochałam Świat Dysku od pierwszego zdania. Rzeczywistość, w której wszystko, co nienormalnie jest codziennością, a normalność wprawia w zdumienie. Zbyt wiele razy wędrowałam brudnymi ulicami Ankh-Morpork, żeby nie czuć się tam jak u siebie.
Mieliśmy z Sir Terrym dłuższe i krótsze przerwy. Mieliśmy też miesiące, w czasie których nie liczył się żaden inny pisarz. Dawniej widziałam w jego opowieściach po prostu śmieszne historie osadzone w przedziwnym świecie. Z czasem nauczyłam się odczytywać coraz więcej komentarzy do współczesnego świata, komentarzy ukrytych pod sprawnymi metaforami. Uczył mnie, na czym polega dobre pisanie i pokazał, że wyobraźni nic nie jest w stanie ograniczyć. No chyba, że zrobię to sama.
Do zobaczenia, Sir Terry! Jestem pewna, że Twoje niebo jest płaskie, leży na grzbietach czterech słoni stojących na skorupie wielkiego żółwia, a prowadzi do niego Śmierć mówiący wersalikami i starający się pojąć ludzką egzystencję.

Wiem też, że Wielki A’Tuin nie skończył swojej podróży. Po prostu jest już zbyt daleko, byśmy mogli go usłyszeć.



Przeczytaj też:

Disqus bywa marudny, szczególnie na Operze i Mozilli, więc jeżeli się nie załadował, ani nawet nie pokazał, spróbuj odświeżyć stronę. Powinno zadziałać.

0 komentarze