Jak gadać o serialach, to tylko na Serialkonie

by - poniedziałek, listopada 23, 2015

Serialkon w zeszłym roku był małym, jednodniowym konwentem przeprowadzonym na próbę. W tym roku trwał już dwa dni, gościł zarówno polskich, jak i zagranicznych prelegentów (np. scenarzystę BBC Andrew Ellarda) i zdecydowanie stał się punktem, które powinien zaznaczyć w kalendarzu każdy fan seriali.
Co odróżnia go on innych konwentów? Otóż nie jest stricte konwentem fantasy. Można posłuchać na nim zarówno prelekcji o Supernatural, jak i Downton Abbey, czy o tym, jak seriale oglądać (maratonem, a może jednak truchtem?), a nawet o kawie w serialach amerykańskich. Dla każdego coś dobrego.

Dla mnie Serialkon jest konwentem o tyle niezwykłym, że rok temu był moim pierwszym konwentem w ogóle. A w tym roku po raz pierwszy wzięłam udział nie tylko jako słuchacz, ale również jako prelegent. Co prawda nie skoczyłam jak Gosiarella od razu na głęboką wodę ze swoją własną prelekcją, a bezpiecznie postanowiłam wziąć na próbę udział w panelu dyskusyjnym nt. Teen Drama.

Nie będę udawać, że się nie stresowałam i nie panikowałam, czy to na pewno dobra decyzja. Bo czy będę wiedziała o czym mówić? Czy nie spanikuję? Obawiałam się, że mając tylko zarys tematu, bez możliwości dokładnego przygotowania wypowiedzi, po prostu nie podołam.

Na szczęście w sobotę musiałam zająć się panikującą Gosiarellą i pilnować, żeby nie uciekła oknem. Zamiast więc stresować się występem niedzielnym, stresowałam się jak jej pójdzie i kibicowałam z pierwszego rzędu, a potem dumnie ściskałam ją i gratulowałam świetnego debiutu. Bo musicie wiedzieć, że Gosiarella gada, że boi się występów publicznych, po czym tak porwała publikę, że zamiast suchej prelekcji odbyła się ożywiona rozmowa na temat złoczyńców z Once Upon a Time. I to tak miła i zabawna, że nawet ja, która serialu nie ogląda i kompletnie nie jest w temacie, bawiłam się świetnie.

A w niedzielę nie miałam dużo czasu na stresowanie się. Mój panel zaczynał się o 11, czyli był jednym z pierwszych panelów w tym dniu. Więc tak naprawdę weszłam na konwent, powstrzymałam się od zakupienia bardzo potrzebnych gadżetów i już siadałam, brałam do ręki mikrofon i dyskutowałam z dziewczynami o serialach dla nastolatek. A może nie tylko dla nich? Rozmowa zeszła bardzo szybko i przyznam szczerze, że miałam wrażenie, że siedziałyśmy tam tylko dziesięć minut.


I wiecie co? Jak za rok świat się nie zawali i wulkany nie wybuchną, to na pewno stanę tam ze swoją własną prelekcją. Bo to jest cudowne uczucie móc dzielić się swoimi przemyśleniami z ludźmi, którzy lubią to samo i chcą o tym posłuchać.

Patrząc na obecne tempo rozwoju Serialkonu, mam nadzieję, że z roku na rok będzie coraz bardziej znany i większy. Choć z drugiej strony, może właśnie jego kameralność jest tak urocza? Ale ja wróżę mu świetlaną przyszłość, wielu cudownych zagranicznych gości i nie jednej prelekcji, rozwodzącej się na tematy, które tylko fani seriali są wstanie pojąć.

Aż szkoda, że na następną edycję trzeba czekać cały rok.


Fajnie, że jesteś!

Będzie mi bardzo miło, jeżeli zostawisz po sobie ślad, nawet mały. Może to być zwykły uśmiech w komentarzu lub gotowa reakcja z Disqusa. Świadomość, że tu jesteście i czytacie, jest dla mnie największą motywacją do pisania.



Bałagan lubi lajki!


Przeczytaj też:

0 komentarze