Nie tylko Netflix, czyli co ostatnio przeczytałam

by - czwartek, maja 24, 2018


Zaskoczę Was, ale nie tylko serialami i filmami żyje człowiek - tak wiem, to dziwne - ale przeczytać trzeba coś regularnie. W podsumowaniu zeszłego roku wspominałam, że moim celem jest przeczytać minimum jedną książkę miesięcznie. To taki realny cel, dzięki czemu nie biczuję się, gdy przez dwa tygodnie nie mam czasu lub ochoty czytać. Bo przyznajmy szczerze, na czytanie też można nie mieć ochoty.

Mnie najczęściej zraża, gdy trafię na bardzo złą książkę, wtedy trudno mi się przemóc, żeby zacząć jakąś inną. Na szczęście jednak w ten rok obfituje w książki, które tylko popychają mnie do kolejnych. I znów, obiecałam sobie wyjść poza swój komfort i czytać różne rzeczy. Jak na razie i to się udaje. Zobaczymy, jak będzie dalej ;)

Przejdźmy jednak do meritum i poniżej książki, które przeczytałam na początku tego roku.

1. Ściana Sekretów. Wiem, kto go zabił. Tana Frech

Książkę dostałam pod Choinkę, więc nie miałam żadnych oczekiwań, nie znałam także autorki, ani nigdy nie słyszałam o tym tytule. Jedno było pewne - to kryminał. Często dostaję ten gatunek w prezencie, co bardzo mnie cieszy, bo lubię czytać kryminały, choć sama rzadko je kupuję.

Ściana Sekretów opowiada o niewyjaśnionym morderstwie Chrisa Charpera, którego ciało znaleziono na terenie prywatnego liceum dla dziewcząt. Po roku czasu, gdy śledczy nadal nie mają żadnego sensownego wyniku śledztwa i sprawa zaczęła być wstydliwie zamiatana pod dywan, jedna z uczennic liceum przynosi na policję kartę, przypiętą do tytułowej Ściany Sekretów. Na kartce jest zdjęcie Chrisa i jedno zdanie: Wiem, kto go zabił.

Od tego momentu, młody ambitny policjant i doświadczona detektyw mają 24 godziny na odnalezienie sprawcy na własną rękę.

Książka napisana jest bardzo przyjemnym stylem, a narracja przeskakuje pomiędzy teraźniejszością i śledztwem, a przeszłością, w której poznajemy bliżej dziewczęta z liceum oraz Chrisa, na kilka miesięcy przed jego tajemniczą śmiercią.

Trzeba przyznać, że książka trzyma w napięciu i, co ważne, do samego końca ciężko powiedzieć, kto naprawdę odpowiada za śmierć chłopaka.

2. Nielegalny. Moje dzieciństwo w RPA. Trevor Noah

Wspominałam już o biografii Trevora na Facebooku oraz Instagramie, jednak jest to książka, której nie sposób tu pominąć.
Dla tych co Trevora nie znają, szybkie wprowadzenie. Trevor to komik, stad-uper oraz prowadzący Daily Show with Trevor Noah, popularny amerykański program. Jak domyśliliście się z tytuły książki, Trevor pochodzi z RPA. Komik koncentruje się w swojej biografii tylko na tej części życia, która jest ściśle z Afryką związana - dzieciństwie, szkole, wczesnej dorosłości.

Ale nie znajdziemy tam po prostu zabawnych historyjek - choć trzeba przyznać, że nawet najbardziej przerażające rzeczy umie opisać z przymrużeniem oka - Trevor opisuje społeczeństwo podzielone przez prawo Apartheidu, systemu opartego na segregacji rasowej tak głębokiej, że wykraczający poza prosty podział biali vs czarni. I obecny aż do połowy lat 90.

Trevor w tym wszystkim był tytułowym nielegalnym dzieckiem - owocem miłości czarnoskórej kobiety i białego mężczyzny. W latach, gdy takie związki karano więzieniem. A samego Trevora kolor skóry i wychowanie stawiało poza nawias społeczny - odgórnie był bowiem zaliczany do kolorowych, wychowany przez czarnych, wielojęzyczny, więc umiejący złapać kontakt zarówno z białymi, jak i różnymi kulturami, które go otaczały. Co nie było takie oczywiste w świecie, w którym nie chciano, by poszczególne rasy umiały porozumiewać się ze sobą nawzajem. Finalnie Trevor nie należał więc do żadnej grupy, bo żadna nie umiała w pełni go zaakceptować. Ale dzięki temu poznał każdą z nich, a gdy dodamy do tego niezwykły zmysł obserwacji, wyciągania wniosków oraz poczucie humoru, to dostajemy niesamowitą biografię, pełną wydarzeń, które z perspektywy europejczyka wychowanego w wolnym świecie bez ograniczeń, wydają się niczym z filmu.

I choć Trevor dużo mówi o swoim ojcu, to niekwestionowaną bohaterką tej książki jest jego mama. Kobieta nieustraszona, żyjąca po swojemu w świecie, w którym zabronione było praktycznie wszystko. Pokazująca synowi potęgę mówienia w wielu językach, którą wykorzystuje przez całe swoje życie. I przede wszystkim, ucząca go jak ważne jest bycie niezależnym.
Nawet jeżeli nie znacie Trevora, to jest to ten rodzaj biografii, który trzeba przeczytać. Bo mimo młodego wieku, Trevor ma do powiedzenia wiele mądrych i ważnych rzeczy.

"Apartheid, przy całej swojej potędze, miał kilka nieusuwalnych wad. Przede wszystkim: od początku nie miał sensu. Rasizm jest pozbawiony logiki. Weźmy ten przykład: Chińczycy w RPA byli zaklasyfikowani jako czarni. Nie oznaczało to wcale, że zachowywali się jak czarni. Wciąż byli sobą, Chińczykami. Po prostu, w odróżnieniu od Hindusów, było ich za mało, aby specjalnie dla nich tworzyć całą odrębną kategorię. Apartheid, mimo swej zawiłej precyzji, nie wiedział, co z nimi zrobić, więc rząd stwierdził, że najprościej będzie nazwać ich czarnymi. 
Co ciekawe, Japończyków potraktowano jako białych."

3. Jedyny Pirat na imprezie Lindsey Stirling

Książkę Lindsey kupiłam na dużej promocji, o której dowiedziałam się dzięki przesłanej wiadomości prywatnej, przez jednego z czytelników. I choć bawiłam się naprawdę nieźle, to myślę, że Lindsey swoją autobiografię napisała zdecydowanie za wcześnie. Przeplata w niej wnioski i trudne przeżycia, jak anoreksja, problemy z akceptacją siebie, z których Lindsey sama nie wyszła, co podkreśla na każdym kroku. Była i jest wspierana przez rodzinę i przyjaciół, którzy nadal zwracają szczególną uwagę na tę stronę jej osobowości. Co jest ważne, w świecie, gdy otaczają nas poradniki krzyczące "myślcie pozytywnie, a wszystko będzie dobrze!". Młoda skrzypaczka nie ukrywa, że przez chorobę straciła kontakt z bliskimi przyjaciółmi, raniła swoją rodzinę, traciła kontrolę nad swoim życiem. A tuż obok tego wszystkiego, są rozdziały typowo zapychające miejsce, jak informacje jak przetrwać w samolocie.

Książkę na pewno warto podsunąć fanom skrzypaczki, jednak mam spore wątpliwości, czy może zainteresować kogoś spoza tego kręgu - właśnie przez wielość tych nic nie znaczących rozdziałów. Myślę, że gdyby Lindsey poczekała kilka lat, miała jeszcze inne spojrzenie na wszystko oraz wiele nowych doświadczeń, którymi warto by się podzielić, książka byłaby dużo, dużo lepsza.

"-Musisz być pewna siebie, musisz być sobą! - Podobał mi się kierunek tej odpowiedzi, ale była zbyt lakoniczna. Nie można po prostu powiedzieć niepewnej siebie osobie, żeby była pewniejsza siebie, tak samo jak nie można powiedzieć człowiekowi cierpiącemu na depresję, żeby był szczęśliwy, albo komuś, kto chodzi powoli, żeby chodził szybciej. Chciałabym, żeby to było takie proste, ale każdy proces ma określone etapy."



Kolejne tytuły, które mam już przeczytane, wrzucę w następnym podsumowaniu za jakiś czas. A w śród nich jest książka osadzona w realiach historycznych oraz dwie książki fantasy, jednak różniące się od siebie jak ogień i woda oraz jedna książka psychologiczna. Przecież pisałam, że staram się postawić na różnorodność? ;)

A Wam co ciekawego udało się ostatnio przeczytać?

You May Also Like

0 komentarze