Zawsze w drugim rzędzie, czyli o bohaterach drugoplanowych słów kilka

Postacie, które przewijają się w tle, są dla mnie wyznacznikiem, że twórcy wiedzą co robią. Gdy nie umiem rozróżnić bohaterów pobocznyc...

Suits bohaterowie drugoplanowi
Postacie, które przewijają się w tle, są dla mnie wyznacznikiem, że twórcy wiedzą co robią. Gdy nie umiem rozróżnić bohaterów pobocznych, wiem, że nie mam do czynienia z niczym wybitnym, a co najwyżej czymś, na co można rzucić okiem i co być może mnie wciągnie, ale nigdy nie powali na kolana. I zawsze bardzo mnie dziwi, że twórcom zdarza się o nich zapomnieć.
Najświeższym przykładem dobrej roboty scenarzystów w tej kwestii, jest dla mnie Suits. Ocieka świetnie napisanymi postaciami pierwszoplanowymi, a bohaterowie poboczni są jak wisienki na torcie. Każdy z nich ma swój charakter, nawet jeżeli scenarzyści mrugają do widza, i robią idealny żeński odpowiednik Louisa Litta, albo jego brytyjską kopię. Postacie te są tak bardzo przerysowane, że aż w tym wszystkim autentyczne i chciałabym wierzyć, że właśnie tak wygląda praca w korporacji. Każda korporacja powinna mieć swoją Donnę, która wie wszystko o wszystkich; Luisa, nieuleczalnego kociarza, fana kapieli błotnych i wymagającego ciągłej akceptacji ze strony otoczenia, będąc równocześnie niesamowitym tyranem. I to wcale nie stoi ze sobą w sprzeczności. Rachel, tak bardzo ambitną asystentkę, która zrobi wszystko by w końcu zostać prawnikiem, a z drugiej strony nie jest do końca pewna własnej wartości. Scottie, będącą silną i pewną siebie prawniczką, ale tylko z pozoru. I wiele innych, o których mogłabym zrobić całkiem osobny wpis.
I dzięki nim wszystkim, bawię się trzy razy lepiej, niż gdyby scenarzyści skoncentrowali się tylko na problemach Harvey'a i Mika oraz ich potyczkach w sądzie.


Supernatural bohaterowie drugoplanowi
Balthazar to jeden z tych bohaterów SPN, których niesamowicie mi brakuje. Źródło.

Kluczem jest kilka wyraźnych cech

O ile budowanie charakteru postaci pierwszoplanowych może zając całe sezony, tak ci stojący z boku nie maja tyle czasu. Owszem ich też poznajemy coraz lepiej w każdym odcinku, ale co jeżeli taki bohater ma się pojawić tylko kilka razy? Jedna, czy dwie cechy go określające całkowicie wystarczą. Mistrzami są tutaj scenarzyści Supernatural. Ilość bohaterów pobocznych jaka przewija się w tym serialu jest ogromna, nie trudno więc byłoby zrobić świat pełen takich samych osobowości. Ale nie. W Supernatural jak na chwilę pojawia się Śmierć, to jest to dystyngowany facet, z gracją jedzący fast foody (nigdy nie wiedziałam, że można je jeść tak... elegancko. Co najmniej, jakby to było danie z najwyższej półki). Obrażający się niesamowicie, gdy okaże mu się brak dobrych manier. W dodatku jest to aktor tak dobrany do swojej roli, że nie ma się wątpliwości kogo gra. Żałuję, że pojawił się tylko epizodycznie.



Albo Crowley, który co prawda teraz ma dużo większe pole do popisu, ale na początku był tylko małym, nic nie znaczącym demonem. Pierwsza scena z nim, i już było wiadomo, że ta rola to majstersztyk. Inna sprawa, że jak Mark Sheppard wchodzi w kard, to kradnie go wszystkim dookoła. Albo Balthazar, kolejna epizodyczna postać, której pojawienie się na ekranie, było wręcz wyczekiwane przez widzów. Każdy z nich dostał jedną, dwie cechy: czy to były zainteresowania, czy sposób mówienia i każdy z nich robił się wyrazisty na tyle, że pamięta się ich nawet, gdy pojawili się parę razy 6 sezonów temu.


Drugoplanowi lepsi od pierwszoplanowych

Czasem dzieje się tak, że bohaterowie poboczni są napisani w taki sposób, że zaczynają grać pierwsze skrzypce. Bo tego chce publiczność. True Blood bardzo szybko zrobiło z Erica i Pam jednych z głównych bohaterów, a z każdym kolejnym sezonem ściągając coraz bardziej Sookie z piedestału. Gdyby zacząć oglądać ten serial gdzieś od środka, nie dałoby się jednoznacznie wskazać, kto gra tam pierwsze skrzypce.
Dużo ciekawszą postacią drugoplanową była także Alisson w Pretty Little Liars. Dopóki była gdzieś z boku, a cała jej historia kryła się we wspomnieniach kłamczuch, była fascynująca. Teraz, gdy pojawiła się jako jedna z głównych bohaterek, niestety straciła wszystko co miała, a ja sama natychmiast przestałam ją lubić. Zresztą ten serial jest przykładem na ujednolicenie bohaterów drugoplanowych. Nie wyróżniają się między sobą niczym szczególnym, a cała fabuła tak naprawdę skoncentrowana jest na przerzucaniu podejrzeń od jednego do drugiego. A zmieniający się policjanci śledczy, to tak naprawdę ciągle ta sama rola, grana tylko przez różnych aktorów. I nawet zmiana płci, bo teraz sprawę przejęła kobieta, nie zrobiło tu żadnej różnicy.


Pretty Little Liars bohaterowie drugoplanowi
Źródło zdjęcia

Nie sposób pominąć tu bajki. Jak Pingwiny z Madagaskaru, które doczekały się najpierw serialu, a teraz filmu. A były to przecież postacie, które przewinęły się przez chwilę i miały być miłym tłem dla głównych bohaterów. A stało się tak, że wymienię z pamięci imiona Pingwinów, ale nie pamiętam, kto w rzeczywistości grał pierwsze skrzypce.

Na bohaterów drugoplanowych trzeba uważać. Można zrobić ich tak beznadziejnych, że świat wokół naszego wybrańca tak naprawdę nie będzie istniał. Albo można zrobić ich tak dobrych, że będziemy chcieli oglądać tylko ich. Złoty środek jest na pewno trudny do znalezienia, ale ja sama wolę, gdy serial oglądam dla drugoplanowych postaci, niż gdy są one całkowicie pominięte.

Jakie są Wasze ulubione epizodyczne role?

Źródło głównego zdjęcia: klik.



Przeczytaj też:

Disqus bywa marudny, szczególnie na Operze i Mozilli, więc jeżeli się nie załadował, ani nawet nie pokazał, spróbuj odświeżyć stronę. Powinno zadziałać.

2 komentarze

  1. Ja bardzo często mam wręcz tak, że nawet wolę te postacie epizodyczne. Zauważyłam, że najczęściej główni bohaterowie mnie wkurzają :D Suits co prawda (jeszcze) nie oglądam, ale Supernatural (ah, mój serial któremu zaprzedała duszę) ma zdecydowanie świetnie napisanych bohaterów (głównych zresztą też, bracia są świetni i to nieliczni pierwszoplanowi których uwielbiam ^^). Crowley to prawdziwy majstersztyk, zresztą Mark Sheppard w ogóle jest królem ról drugoplanowych. Balthazar też był obłędny (wciąż się łudzę że się jeszcze pojawi! xD). W ogóle niesamowite jest to że właśnie taki Balthazar, Chuck czy Gabriel pojawili się w zaledwie kilku odcinkach, a fani ich od razu pokochali. No i Castiel. Misha wspominał, że miał się pojawić w zaledwie kilku odcinkach, ale tak podbił serca fanów, że został na stałe (i bardzo dobrze! ^^). Ale się rozpisałam xD Wybacz, ja na temat Supernatural mogę się rozwodzić bez końca. A moje ulubione epizodyczne role? Zdecydowanie połowa obsady Supernatural xD Ale też Tommy w Arrow, Toby i Caleb w PLL, Jack Harkness w Doctorze Who. To takie co od razu przychodzą mi do głowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Castielu nie słyszałam, ale trudno go było nie pokochać :) O SPN możesz pisać jak długo chcesz, bo ja też duszę zaprzedałam i gadać mogę o nich bez końca ^^"

      Usuń