Piekło bierze sobie wolne

by - środa, lutego 10, 2016

Jakiś czas temu pojawił się pilot Lucyfera i wszyscy się na niego rzucili, a potem zgodnie jęknęli, że wcale nie jest dobry. Pomimo to, serial wypuszczono i choć pozostałe odcinki są na tym samym poziomie, co pilot, to oglądanie go sprawia mi dziwną przyjemność. A może to po prostu aktor mówiący z brytyjskim akcentem? Aż tak łatwo mnie przekupić?

Ale bądźmy szczerzy, Lucyfer jest podobnym proceduralem, co iZombie. Z tym, że mamy zamiast Zombie, Władcę Piekieł, który się znudził i wziął sobie wolne od urzędowania na dole. I w ramach rozrywki pomaga ślicznej pani detektyw, Chloe Dancer, rozwiązywać sprawy. Z tym, że daleko mu do bycia tak dobrym jak iZombie, które ma w sobie coś niepowtarzalnego.

Nie zmienia to jednak faktu, że Lucyfer, choć dużo słabszy, wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Bo jest takim typowym serialem, w którym nie musisz się o nic martwić, wątek główny praktycznie nie istnieje (jest lekko zarysowany, ale to ciągle za mało, by móc uznać, że jest jakimś konkretnym motywem przewodnim), a my śledzimy jak Lucyfer jawnie mówi, kim jest, a ludzie średnio chcą mu wierzyć.

I to jest dokładnie to, co mnie w tym serialu kupiło. Bo Lucyfer nie chowa się ze swoimi umiejętnościami manipulacji, wydobywania naszych najczarniejszych pragnień, czy chęci karania winnych. A ludzie, pomimo że mają jasno powiedziane: hej, jestem Lucyferem, Władcą Piekieł, nie wierzą w to co widzą. Gość ma po prostu śmieszne imię i nazwisko, własny klub i jest niezwykle czarujący. Tylko nasza Pani Detektyw zaczyna powoli wariować, a mamy dopiero trzeci odcinek, bo widzi, że Lucyfer robi rzeczy, których nie da się zrobić. Albo przeżyć. I za nic nie chce przyjąć do wiadomości, że odpowiedź już dostała, na dzień dobry.

Pytania tylko, jak długo ten serial jest wstanie opierać się ciągle o ten sam żart – który będzie działał jeszcze przez kilka odcinków, póki zabawy sytuacyjne nie staną się nudne. Aż w końcu Chloe będzie musiała przyjąć trudną do zaakceptowania prawdę, a my będziemy uodpornieni na niedomówienia i zaskoczenie Diabła, jacy ludzie potrafią być. I przestanie nas bawić Lucyfer chodzący do psychologa – choć jak na razie jest to dla mnie ciągle świetny żart, tym bardziej, że w psychologa wciela się Rachael Harris i jest w tym genialna. Sprawy kryminalne też same tego nie pociągną, bo choć nie są bardziej skomplikowane, niż te w iZombie, to jednak też nie są szczególnie wciągające.
Widać, że serial nie ma także dużego budżetu i efekty specjalne są... no jakie są. Ale przy odpowiedniej historii i słabe efekty specjalne można wybaczyć, co od lat przecież robimy przy Supernatural.
W iZombie dostaliśmy całe tło zombieryzmu i kilka wątków – poszukiwanie lekarstwa, polowanie na zombie, romanse, i sprawę kryminalną, która ciągnie się praktycznie od pierwszego odcinka niezależnie od spraw tygodnia. Od samego początku wrzucono nas w życie prywatne bohaterów, żebyśmy się z nimi zaprzyjaźnili, pałali do nich sympatią, lub niechęcią. I co najważniejsze, widać, że się zmieniają, rozwijają. Przykładowo, denerwujący mnie od samego początku Major, w obecnym sezonie stał się ciekawą postacią.

Problem jest taki, że na razie nie myślą o tym w Lucyferze. Niby znamy przeszłość pani detektyw, niby wiemy jakie ma stosunki z mężem i znamy jej córeczkę, ale jednak są to tak krótkie wstawki i nie koniecznie coś wnoszące, czy popychające fabułę do przodu.

Dlatego myślę, że Lucyfer bardzo szybko stanie się z serialowej ciekawostki i świeżynki, typowym guilty pleasure, wciskanym, gdy nie ma się nic innego do obejrzenia. A szkoda, bo jestem ogromną fanką wszelkich anielsko-demonicznych wątków i wiem, że ten pomysł ma potencjał na świetny serial. Tym bardziej, że nie można odmówić Tomowi Ellis, wcielającemu się w Lucyfera, odpowiedniego uroku i charyzmy. Całkiem nieźle zgrywa się też na ekranie z Lauren German, grającą Chloe, choć przyznam, że to nieźle mogło by być jednak lepsze. Są sceny, w których jest chemia pomiędzy aktorami, a są, gdy zupełnie jej brakuje.

Nie jest to serial, który musicie zobaczyć. Nie jest też tak zły, bym mówiła Wam, żebyście trzymali się od niego z daleka. Jeżeli lubicie opowieści z demonami w roli głównej, rzućcie na niego okiem, a może się Wam spodoba. Jeżeli lubicie lekkie seriale kryminalne i nie przeszkadza Wam wątek nadprzyrodzony, też możecie to zrobić. Chyba, że nie oglądacie jeszcze iZombie. Wtedy idźcie oglądać iZombie. Jest po prostu dużo lepsze.


Fajnie, że jesteś!

Będzie mi bardzo miło, jeżeli zostawisz po sobie ślad, nawet mały. Może to być zwykły uśmiech w komentarzu lub gotowa reakcja z Disqusa. Świadomość, że tu jesteście i czytacie, jest dla mnie największą motywacją do pisania.



Bałagan lubi lajki!


Przeczytaj też:

0 komentarze